A A A

Śmierć Miłosza Widziewicza - kolegi, ucznia i wychowanka, poruszyła całą społeczność szkoły.

W pamięci wszystkich pozostaje sylwetka, głos i słowa. I pamiętać będziemy!

Poniżej  można się zapoznać  z tekstem mowy pożegnalnej, wygłoszonej przed mszą pogrzebową przez przewodniczącą Samorządu Uczniowskiego:

Nikt z nas nigdy nie pomyślałby, że sprawy przybiorą tak tragiczny obrót. Nikt z nas nie chciał być w takiej chwili w takim miejscu. Każdy wolałby widzieć Miłosza pośród nas. Bóg jednak wybrał dla Miłosza inną drogę. Wierzymy, że chociaż przeżywamy dzisiaj koniec jego ziemskiej wędrówki, jego dusza i pamięć o nim są wiecznie żywe wśród nas.

Każdy z nas zapamięta Miłosza zupełnie inaczej. Wśród nauczycieli pozostanie jako sumienny uczeń, zainteresowany tym, czym nikt inny najczęściej się nie interesował. Dla wychowawczyni zawsze będzie najlepszym uczniem z hiszpańskiego, którego entuzjazm do nauki był większy nic całej klasy razem wziętej. Druga ławka przy oknie na zawsze będzie miejscem Miłosza, mimo że teraz już pustym.

My koledzy i przyjaciele zapamiętamy Miłosza jako człowieka wielu twarzy. Przede wszystkim wysportowanego, przystojnego, wysokiego, nieziemsko inteligentnego. Zapamiętamy go jako człowieka, który walczył o swoje, chwilami nawet ryzykując uwagą. Zapamiętamy go jako koleżeńskiego, pomocnego człowieka, dobrego nauczyciela matematyki, zwłaszcza w tych tematach, w których czuł się najpewniej. Będziemy pamiętali o Miłoszu jako o ciepłym, radosnym chłopaku, pełnym chęci do życia, pełnym marzeń i planów, wiecznie uśmiechniętym. Przechodząc korytarzami zapamiętamy nasze wspólne śpiewanie hiszpańskich i polskich klasyków. Zapamiętamy Miłosza tańczącego z głośnikiem w ręku, puszczającego muzykę na całą szkołę. Będziemy wspominać każdy spędzony razem dzień, rolę Miłosza w filmie kręconym na wok i jego niezwykłą mimikę. Zapamiętamy go jako wspaniałego przyjaciela, prawdziwego, oddanego, dobrego ducha tej klasy. Dzięki niemu mieliśmy nieraz ochotę wstać i iść do szkoły w ponury dzień licząc na to, że się z nim spotkamy. Jego "hej mordeczko" budziło radość i uśmiech na twarzy każdego, kogo spotykał. Nie ma chyba człowieka, z którym Miłosz by się nie kolegował. Był wyjątkowy. Mogliśmy się mu zwierzyć, nasze tajemnice były u niego bezpieczne. Miłosz był także świetnym graczem - nie tylko w piłkę nożną, ale także i w LOLa. Zostaną z nami wspomnienia Miłosza z półmetku, kiedy tańczył z chłopakami z klasy nasze innowacyjne tańce. Miłosz był także miłośnikiem filozofii. Szczególnie chętnie natomiast poprawiał z kolegami wszystkich w kwestii wymowy wielkich francuskich filozofów. W pamięci pozostanie też gra w cukier - nasza klasowa wersja tenisa. Miłosz był najlepszym sędzią. Ciekawość świata i poczucie humoru czyniły z niego zupełnie niespotykaną postać. Z wieloma Miłosz znał się już od podstawówki. Z jeszcze innymi Miłosza połączyło liceum. Jedno jest pewne - ze spotkania z nim każdy wyniósł coś dla siebie. Przede wszystkim pogodę ducha. Wszyscy czekaliśmy na powrót Miłosza do szkoły. Czekaliśmy aż się ponownie spotkamy, umawialiśmy się na studniówkę.Jego odejście pokrzyżowało niestety nasze plany... Śmierć może zostać pokonana tylko przez kilka wartości. Są to pamięć, wiara, nadzieja i miłość. Pamięć o tym, co dobrego nas wszystkich razem spotkało. Z Miłoszem i dzięki niemu. Pamięć o Miłoszu jako jednym z nas, członkiem naszej szkolnej rodziny, naszym koledze i przyjacielu. Pamięć o najlepszym mentorze z hiszpańskiego, pamięć o wielkim miłośniku romantyzmu. Wiara w to, że Miłosz jest obecny wśród nas zarówno teraz, jak i w codziennym szkolnym życiu. Nadzieja na to, że kiedyś wszyscy razem się spotkamy tam, gdzie nie ma już ani smutku, ani cierpienia. Miłość każdego z nas okazywana Miłoszowi i jego bliskim przez nasze czyny i przez pamięć o najlepszym koledze, z jakim zetknął nas los.

Pozostaniesz w naszych sercach na zawsze.

Spoczywaj w pokoju